Przez niezasłonięte rolety przebijało się poranne słońce, które świeciło prosto na moje oczy. Wydałam z siebie cichy jęk i chwiejnie usiadłam po turecku. Wsłuchiwałam się w przeróżne dźwięki; skrzypienie drewnianej podłogi, ciche pukanie, kroki kotów po korytarzu. Błogą chwilę spokoju przerwał mi dźwięk budzika. Otworzyłam oczy i zaczęłam szukać wzrokiem telefonu. Nie udało mi się uchwycić wzrokiem urządzenia, więc zaczęłam pośpiesznie próbować go znaleźć pod kołdrą lub poduszką. Po chwili wyciągałam je z pod łóżka z miną ,,WTF?!,,
- Jaki jest dzisiaj dzień? Odpowiedziała mi cisza. Chwilę później doznałam olśnienia.
Dzisiaj zakończenie roku! Jak poparzona pobiegłam do łazienki. Szybki prysznic, wysuszenie włosów i makijaż - mój nawyk. Ostatni raz spoglądając w lustro, aby ocenić stan mojej twarzy ruszyłam do pokoju. Trudno było mi coś wybrać w pośpiechu, więc ruszyłam na śniadanko. Schodząc po schodach jak księżniczka prawie się zabiłam, ale tak zawsze się działo. DIABELSKIE SCHODY. Z prędkością światła przyrządziłam sobie jakże wspaniałe danie - płatki z mlekiem. Jeszcze szybciej je zjadłam i ruszyłam z powrotem na górę. Wparowałam do pokoju z wizją mojego stroju. Wygrzebałam z szafy miętowe rurki, białą luźną koszule z ćwiekami przy kołnierzyku. Do tego założyłam białe Vansy i małą torebkę, do której wrzuciłam telefon, klucze, błyszczyk i dokumenty. Rzucając bratu krótkie ,,cześć,, i ruszając w stronę domu koleżanek. Po 10 minutach byłam pod domem Niny i Lucy. Gdy byłam przy furtce one właśnie wychodziły z domu. Jak zawsze na swój widok zaczęłyśmy wrzeszczeć jak opętane. Wolnym krokiem udałyśmy się w stronę wielkiego, starego i brzydkiego budynku o nazwie - SZKOŁA! Po drodze spotkałyśmy inne dziewczyny z klasy i ogólnie była zabawa po drodze.
* 30 min później *
Po męczącym apelu mogłyśmy już iść do domu, ale co to byłoby zakończenie, bez świętowania. W naszym przypadku był to wypad do Milk Shake City. Zamówiłyśmy sobie po shake'u i poszłyśmy na krótki spacer krajoznawczy, czyli do parku. Zapomniałam powiedzieć, że miałam ze sobą aparat i zrobiłam mnóstwo zdjęć. Moje głupie przyjaciółeczki też są na nich. Naszą wycieczkę przerwał dzwoniący do mnie ktoś.
Wyciągnęłam telefon bez patrzenia na ekran wcisnęłam zieloną słuchawkę.
(F-Felix, N- Nancy \)
N: Halloo
F: No siemka!
N: A to tyy...
F: Słyszę, że za mną tęskniłaś
N: I to jaaakk
F: Nie teraz o tym, masz być w domu o 15!
N: Ale czeeeemmmuuuu?
F: Bo idziemy cię poznać z moimi znajomymi. Cieszmy się!
N: Chyba wolę jednak zostać tu
F: Nie! Idziesz ze mną i koniec gadania!
N: Wolałabym rozmawiać z podłogą
F: To fajnie, widzimy się o 15 w domuuuuu!
Rozłączył się nie dając mi dojść do głosu. Spojrzałam na zegarek, wskazywał 14:30.
- Muszę już iść. Idę gdzieś z Felix'em - powiedziałam znudzonym głosem
- Spoko. To do zobaczenia jutro - powiedziały równocześnie. Uściskałyśmy się na pożegnanie i rozeszłyśmy się...
___________________________________________________________________________
Oto prolog. Jak wam się podoba?
Świetnie piszesz ! :) Czekam na 1 rozdział xx
OdpowiedzUsuńDziękuję, bardzo. Właśnie zabieram się za pisanie drugiego rozdziału.
UsuńPozdrawiam Xx.