sobota, 1 września 2012

Rozdział drugi część 2

Idę po coś do picia - usłyszałam czyjś rozbawiony głos. Odwróciłam głowę w stronę z której dochodził głos. Dostrzegłam Pana Mam czerwone spodnie i zajebisty uśmiech. Wstałam, wręcz zrzuciła swoje prawie martwe ciało z kanapy i wolnym krokiem podeszłam do Louis'a. Idę z tobą - wyszeptałam z dziwną miną. Weszliśmy do kuchni od razu usiadłam przy stole i nie miałam zamiaru się ruszać. Mój towarzysz postawił przede mną szklankę coca-coli.  Uśmiechnęłam się do niego w geście podziękowania. Wyjęłam telefon i weszłam na Twittera. 
- Nie idziesz? - spytał, lecz nawet na niego nie spojrzałam
- Chyba tutaj zostanę - powiedziałam i spojrzałam na Lou, który szybko znalazł się na przeciw mnie i usiadł na krześle. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy, nawet nie wiem czemu. Może dlatego, że jest tutaj Lou. Mój mózg i jego lub jej głupie pomysły. 
- Co robisz? - przerwał lekko niezręczną ciszę
- A nic. Weszłam na Twittera, ale nic nie ma ciekawego - powiedziałam lekko wzdychając.
- Powiedz mi coś o sobie - zaczął
- Ale co mam mówić? Sama z siebie nie umiem
- Dasz radę
- A więc. - wzięłam wielki wdech - Jestem Nancy, ale to już wiesz. Jestem siostrą Felix'a to też już wiesz. I już więcej nic nie wymyślę
- To co teraz powiedziałaś bardo zmieniło moje życie - powiedział robiąc wielkie oczy i przechylając lekko głowę. Na początku byłam troszkę speszona obecnością Louis'a, ale później się rozluźniłam i gadaliśmy jak przyjaciele, którzy znają się od wielu lat. Dowiedziałam się, że razem z tą piątką postrzelonych chłopaków tworzą zespół One Direction. Pochodzi z Doncaster i ma liczną grupkę sióstr. Gra na pianinie i chce zacząć grać na gitarze. 
- Jak chcesz mogę cię pouczyć grać na gitarze - zaproponowałam
- Naprawdę?
- No jasne, żaden problem - uśmiechnęłam się
Chłopak był tak zadowolony, że rzucił mi się na szyję i nie puścił dobre pięć minut. To było jakby się do mnie przyssał (XD). Gdy oderwał się ode mnie jeszcze raz podziękował, ale na prawdę nie wiem z czego się cieszył, ze mną nauka jest ciężka, będzie biedaczek przechodził męczarnie, ale gdy wszystko opanuje będzie grał na gitarze jakby urodził się z tą umiejętnością. Wróciliśmy do kibiców. Nie zmienili swojej pozycji od dobrej półtorej godziny. Ale cóż. Oglądanie meczu za meczem jest dla mnie lekką przesadą, ale to chłopacy i mój brat. Następny mecz, następny i jeszcze jeden. Był chyba 22. Powiedziałam Felix'owi, że idę do domu. Nic nie odpowiedział tylko krzyknął, żebym mu nie przeszkadzała. Krzyknęłam krótkie ,,Paaa chłopaki, idę do domu,,. Ubierałam buty, gdy przerwał mi to Lou. 
- Gdzie idziesz?
- Do domu. Jestem zmęczona.
- Nie możesz iść sama. Odprowadzę cię
Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam i poprawiłam buty. Lou gotowy do wyjścia przepuścił mnie w drzwiach.
- Jaki dżentelmen, ulala - powiedziałam cicho się śmiejąc
- No widzisz. Pozwalam ci mnie podziwiać - podniósł teatralnie głowę
- Ta wiadomość odmieniła moje życie, wiesz - spojrzałam na niego robiąc głupią miną
- To znaczy, że ja je odmieniłem - powiedział. Nie powiem rozbawiło mnie to. Zaczęliśmy się śmiać jak głupki. Byliśmy w połowie drogi. Mogliśmy wybrać krótszą normalnie chodnikiem lub przez park. Oczywiście Louis musiał iść przez park, bo jak to on powiedział ,,brzydzę się chodzić po chodniku, tyle spalin, wolę park,,. Szliśmy w ciszy. Odwróciłam głowę w prawą. Lou nie było. W lewą. Też  nie. Lekko się zdenerwowałam. Zmieniłam kierunek, w którym szłam. Rozglądałam się po całym parku. ,,Lou jeśli robisz sobie żarty to masz przekichane,, pomyślałam. Weszłam na trawę i szłam między drzewami, panował tam półmrok. Jedynie drogę oświetlał mi księżyc. Szłam przed siebie rozglądając się. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu i zakrył mi usta dłonią.  Zamknęłam oczy jakbym była pogodzona ze śmiercią. Co ja gadam?! Ja nie chce umierać!! Ten ktoś obrócił mnie w swoją stronę. Otworzyłam powoli oczy licząc, że zobaczę jakiegoś starego dziada  ze zmasakrowaną twarzą, a tu moim oczom ukazuje się niebieskooki, uśmiechnięty Louis. Po moim policzku spłynęła łza. Nawet nie wiem czemu, ale chyba czułam, że ten ktoś chce mnie zabić. Lou bez słowa przytulił mnie i przeprosił.
- Przepraszam nie chciałem cię aż tak przestraszyć - powiedział nie puszczając z uścisku
- Nic się nie stało. Tylko nie strasz mnie tak więcej, proszę - Spojrzałam mu prosto w oczy. On tylko się uśmiechnął i ruszyliśmy dalej. Wyszliśmy z parku. Do domu było jeszcze troszkę. Cieszyłam się, że chociaż nie pada deszcz. Doszliśmy próbując zachować ciszę, bo jest po 23. 
- To tutaj - powiedziałam opierając się o drzwi - Dziękuję, że mnie odprowadziłeś
- Nie ma sprawy - podszedł bliżej i nachylił się. Otrzymałam buziaka w policzek. Choć liczyłam na coś więcej. Stop! Przestań! Dzisiaj go poznałaś. Rzuciłam mu się na szyję. Po chwili się opanowałam i oderwałam od niego. Uśmiechnęłam lekko. Ostatni raz pożegnałam się z nim. Ruszył w stronę domu machając mi. Odprowadziłam go niedaleko wzrokiem i weszłam do domu. Ruszyłam na górę. Wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż i wskoczyłam w moją piżamkę. Usiadłam na łóżku i włączyłam laptopa. Chwilę poszperałam po różnych stronkach i poszłam spać. Zasypiałam już, gdy dostałam sms-a od nieznanego numeru o  treści:

Miło było. Myślę, że to powtórzymy. Jeszcze raz sorry za zawał serca
Lou Xx.


piątek, 31 sierpnia 2012

Rozdział drugi

Wpatrywałam się w nich dobre 5 minut bez słowa. 
- Hallo! Tu ziemia do zakochanej po uszy w chłopakach, którzy stoją na przeciwko ciebie. Głupkowaty głos mojego braciszka wyrwał mnie z ... lekkiego zawieszonka. Spojrzałam z na Felix'a z miną typu ,,jesteś głupi i bardzo dobre o tym wiesz, ale nie chcesz się przyznać,, On tylko się uśmiechnął. 
-Okej gdy jesteśmy już wszyscy - spojrzał na mnie Liam - może się poznamy?
Nic nie odpowiedziałam tylko wzruszyłam ramionami. 
Po co mnie tu przyprowadzałeś nienormalny braciszku?
Chcesz mnie spiknąć z jednym z nich? Ten gościu w czerwonych
spodniach ma śliczne oczy. 
Zaraz, zaraz.. co ty gadasz głupku?! Nie zakochuj się w nich od razu!
Mózgu mam cie dość! Wyjdź
Nie!
Tak! Wychodź, nie toleruje twojego towarzystwa!
Nie mogę wyjść ośle, bo umrzesz na podłodze tych miłych panów.
O nie! Przesadziłeś, zniszczę ciebie i Twoją rodzinę!
Foch! Forever!
Dobra!
Dobra!
- To jest Harry - wskazał na loczka. Uśmiechnął się ślicznie. Odwzajemniłam uśmiech i poprawiłam grzywkę. Żeby wam nie przynudzać przejdę dalej. Ruszyliśmy do salonu. Zajęłam miejsce na kanapie tak aby nie otoczyli mnie ONI... Moje indiańskie modły nie zostały wysłuchane, bo usiadł koło mnie śmieszny gościu o imieniu Louis. Zajmując miejsce uśmiechnął się do mnie pokazując swoje bialutkie ząbki ^_^
Zamknęłam się w swoim świecie jednorożców, tęczy i zombie zjadających wszystko na swojej drodze. Moja wyobraźnia jest chora, wiem. Usłyszałam krzyki. Obróciłam głowę w stronę hałasu. Tylko chłopcy oglądali mecz. Yhhh. Idę po coś do picia...
__________________________________________________________________
Jutro reszta...

środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział pierwszy

Starałam się iść jak najszybciej, aby zdążyć na 15. Stając przy furtce spojrzałam na wyświetlacz telefonu. 14:59! Szybko otworzyłam drzwi i wparowałam do domu. Dysząc zdjęłam buty i ruszyłam do salonu. Zastałam tam rozwalonego na kanapie brata.
Usiadłam na fotelu i spojrzałam na brata pytająco.
- Co się tak patrzysz?
- Podziwiam Twój urok i piękną fryzurę - odpowiedziałam sarkastycznym tonem - co to za plan?
- Przebierzesz się grzecznie i wrócisz tutaj - powiedział z szyderczym uśmieszkiem. Bez słowa ruszyłam na górę ciężko wzdychając co chwilę. Weszłam do pokoju. Przywitały mnie miętowe ściany. Uśmiechnęłam się na sam widok łóżka, ale to nie było mi teraz pisane. Ruszyłam do łazienki. Wzięłam krótki prysznic i poprawiłam makijaż. Tak jak powiedział Felix, grzecznie wyszłam z łazienki zawinięta w ręcznik. Ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw i zbiegłam na dół. 
- Już! - krzyknęłam opierając się o futrynę przez co obudziłam słodko drzemiącego barta.
Zwlókł swoje zwłoki z kanapy i ruszył na górę.
- A ty dokąd? - spytałam lekko zdenerwowana 
- Jak to gdzie. Do pokoju się przebrać - powiedział z drwiną
- Czyli, nie mogłeś się przebrać wtedy kiedy ja?!
- Zajmie mi to mniej niż tobie - powiedział wchodząc swojego pokoju. Weszłam do kuchni, zgarnęłam jabłko i szybko się z niej ulotniłam. Usiadłam na kanapie i włączyłam sobie bardzo ciekawe, odmóżdżające bajeczki. Po 10 minutach wrócił mój brat, zmienił tylko bluzkę ale zajęło mu to tyle czasu, Gratuluję Braciszku!
- Jesteś gotowa? - spytałam specjalnie mówiąc jak do dziewczyny
- Tak - odpowiedział słodkim głosikiem i zrobił dzióbek. Poszłam szybko na górę po telefon, bo nie chciało mi się barć torebki.  Zeszłam po schodach i spojrzałam na brata stojącego przy drzwiach. Ubrałam buty i wyszliśmy. Szliśmy śmiejąc się z ludzi, to była nasza ulubiona zabawa. Po 15 minutach byliśmy pod jakimś wielkim domem.
- Ale chata - powiedziała robiąc wielkie oczy - chciałbyś tu mieszkać, co?
- Może - powiedział i popchnął mnie do przodu. Zapukaliśmy do drzwi i chwilę później otworzył je uśmiechnięty chłopak w koszuli w kratę. Felix przedstawił mnie i ruszyliśmy do salonu. To co tam zobaczyłam mnie zamurowało... Najpierw spojrzałam na kanapę, na której siedział brunet, a obok niego blondyn, który próbował chyba zjeść mu rękę. Dalej. Gościu w czerwonych spodniach, który gonił człowieczka w loczkach, który.. BYŁ GOŁY...
Co spowodowało lekkie obrzydzenie na mojej twarzy. Schowałam się za Felix'em aby nie patrzeć na to co tam się działo.  Okropny hałas, krzyki jeśli tak jest zawsze to współczuje sąsiadom tych ludzików. 
Ludzie! Mamy gości! - krzyknął Liam. O dziwno zapadła cisza. Wyszłam z mojej kryjówki i spojrzała na moich nowych kolegów. Teraz mogłam się im przyjrzeć...

sobota, 25 sierpnia 2012

Zdjęcia


Oto zdjęcia robione przez Nancy podczas wycieczki krajoznawczej XD

London:

Tower Bridge:



London Eye:




Tamiza:




Nina:


London:




Wiewiórka:



__________________________________________________________________
Zdjęcia robione przez Nancy przypadły wam do gustu?

piątek, 24 sierpnia 2012

Prolog

Przez niezasłonięte rolety przebijało się poranne słońce, które świeciło prosto na moje oczy. Wydałam z siebie cichy jęk i chwiejnie usiadłam po turecku. Wsłuchiwałam się w przeróżne dźwięki; skrzypienie drewnianej podłogi, ciche pukanie, kroki kotów po korytarzu. Błogą chwilę spokoju przerwał mi dźwięk budzika. Otworzyłam oczy i zaczęłam szukać wzrokiem telefonu. Nie udało mi się uchwycić wzrokiem urządzenia, więc zaczęłam pośpiesznie próbować go znaleźć pod kołdrą lub poduszką. Po chwili wyciągałam je z pod łóżka z miną  ,,WTF?!,,
- Jaki jest dzisiaj dzień? Odpowiedziała mi cisza. Chwilę później doznałam olśnienia.
Dzisiaj zakończenie roku! Jak poparzona pobiegłam do łazienki. Szybki prysznic, wysuszenie włosów i makijaż - mój nawyk. Ostatni raz spoglądając w lustro, aby ocenić stan mojej twarzy ruszyłam do pokoju. Trudno było mi coś wybrać w pośpiechu, więc ruszyłam na śniadanko. Schodząc po schodach jak księżniczka prawie się zabiłam, ale tak zawsze się działo. DIABELSKIE SCHODY. Z prędkością światła przyrządziłam sobie jakże wspaniałe danie - płatki z mlekiem. Jeszcze szybciej je zjadłam i ruszyłam z powrotem na górę. Wparowałam do pokoju z wizją mojego stroju. Wygrzebałam z szafy miętowe rurki, białą luźną koszule z ćwiekami przy kołnierzyku. Do tego założyłam białe Vansy i małą torebkę, do której wrzuciłam telefon, klucze, błyszczyk i dokumenty. Rzucając bratu  krótkie ,,cześć,, i ruszając w stronę domu koleżanek. Po 10 minutach byłam pod domem Niny i Lucy. Gdy byłam przy furtce one właśnie wychodziły z domu. Jak zawsze na swój widok zaczęłyśmy wrzeszczeć jak opętane. Wolnym krokiem udałyśmy się w stronę wielkiego, starego i brzydkiego budynku o nazwie - SZKOŁA! Po drodze spotkałyśmy inne dziewczyny z klasy i ogólnie była zabawa po drodze. 

* 30 min później * 

Po męczącym apelu mogłyśmy już iść do domu, ale co to byłoby zakończenie, bez świętowania. W naszym przypadku był to wypad do Milk Shake City. Zamówiłyśmy sobie po shake'u  i poszłyśmy na krótki spacer krajoznawczy, czyli do parku. Zapomniałam powiedzieć, że miałam ze sobą aparat i zrobiłam mnóstwo zdjęć. Moje głupie przyjaciółeczki też są na nich. Naszą wycieczkę przerwał dzwoniący do mnie ktoś.
Wyciągnęłam telefon bez patrzenia na ekran wcisnęłam zieloną słuchawkę. 
(F-Felix, N- Nancy \)
N: Halloo
F: No siemka!
N: A to tyy...
F: Słyszę, że za mną tęskniłaś
N: I to jaaakk
F: Nie teraz o tym, masz być w domu o 15!
N: Ale czeeeemmmuuuu?
F: Bo idziemy cię poznać z moimi znajomymi. Cieszmy się!
N: Chyba wolę jednak zostać tu
F: Nie! Idziesz ze mną i koniec gadania!
N: Wolałabym rozmawiać z podłogą
F: To fajnie, widzimy się o 15 w domuuuuu!

Rozłączył się nie dając mi dojść do głosu. Spojrzałam na zegarek, wskazywał 14:30. 
- Muszę już iść. Idę gdzieś z Felix'em - powiedziałam znudzonym głosem
- Spoko. To do zobaczenia jutro - powiedziały równocześnie. Uściskałyśmy się na pożegnanie i rozeszłyśmy się...
___________________________________________________________________________
Oto prolog. Jak wam się podoba?

wtorek, 21 sierpnia 2012

Bohaterowie




Imię: Nancy Melanie Black
Wiek: 19 lat
Kolor oczu: brąz
Kolor włosów: blond
Znaki szczególne: tatuaż na lewym nadgarstku, napis hope 
Charakter: miła dla przyjaciół, okropna dla wrogów, nie jest osobą typu "szkolna gwiazda", woli trzymać się na uboczu w gronie swoich najbliższych
Wady: lenistwo
Hobby: fotografia, pisanie, gra na pianinie i gitarze
Ulubiony kolor: Niebieski
Ulubiony zespół: Linkin Park, Simple Plan
Ulubiony wokalista: Ed Sheern
Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania
Krótka historia: Po wypadku samochodowym, w którym straciła rodziców mieszka razem z bratem...






Imię:  Felix Black
Wiek: 21 lat
Kolor oczu: zielony
Kolor włosów: brąz
Znaki szczególne: tatuaż na żebrach
Charakter: tak jak siostra nie zawsze jest miły, uczciwy
Wady: zadziorny chłopak :D
Hobby: Party Hard! , sztuki walki, gra na gitarze
Ulubiony kolor: Brązowy
Ulubiony zespół: System Of A Down
Ulubiony wokalista: brak
Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania
Krótka historia: Od 4 miesięcy jest skazany na opiekę nad młodszą siostrą...







Imię: Nicki (Yuma) Smith 
Wiek: 20 lat
Kolor oczu: niebieskie
Kolor włosów: rude
Znaki szczególne: rude włosy XD
Charakter: miła, przyjacielska, troszeczkę wredna, 
Wady: niemiła, leniwa
Hobby: imprezki, gra na perkusji
Ulubiony kolor: siwy, czarny, czerwony
Ulubiony zespół: Coldplay, Train
Ulubiony wokalista:  brak
Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania
Krótka historia: Dziewczyna Felix'a...







Imię: Lucy i Nina Stone
Wiek: 19 lat 
Kolor oczu: brązowy (obie)
Kolor włosów: ciemny brąz (obie)
Znaki szczególne: raczej brak
Charakter:  Lucy - wesoła, miła, przyjacielska  Nina - wesoła, odwrotność siostry
Wady: leniwe, zbuntowane
Hobby: rysowanie, graffiti
Ulubiony kolor: Lucy - czerwony Nina - żółty
Ulubiony zespół: Linkin Park, Coldplay
Ulubiony wokalista:  Ed Sheern
Miejsce zamieszkania: Londyn, Wielka Brytania
Krótka historia: bliźniaczki, przyjaciółki Nancy

________________________________________________________________________________
Skończyłam co sądzicie?

Powitanie

Cześć =D
Jestem Julia.